środa, 13 sierpnia 2014

Epilog I

CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM..
LET'S DU DYS.. IN JOR FEJS BIJACZ!
------------------------------------------------------------------------------------------


Pewnie zastanawiacie się co się dzieje z naszymi bohaterami?
Już Wam mówię :

Nasze drogie dziewczyny z Shadows wygrały konkurs na piosenkę. Zaśpiewały bardzo ciekawą piosenkę o żyrandolu. Eh..
Nagrodą główną była trasa z naszymi chłopcami z One Direction. (Ja na ich miejscu bym się nie cieszyła. 5 idiotów w jednym busie )
Nasz Zayn oświadczył się Aleksandrze.
U Liam'a i Kamilci wszystko po staremu. No prawie bo starają się o mini Payne'a. ( Oczywiście po wykładzie Hazzy jak używać gumek i te sprawy. )

A najlepsze teraz. *DANCE BIJACZ*

Większość z Was pewnie nie spodziewała się takiego obrotu akcji, że nasza kochana Diana zaszła w ciąże.
Nialler zaczął tak skakać z radości, że stan jego kolana gwałtownie się pogorszył.
Ale nie przejmujcie się. Jest po operacji i wszystko w jak najlepszym porządku.

Nasza grupka właśnie jedzie sobie po górach pięknej Chorwacji.
O cholercia.. Zaraz wjadą na rozwalony most! O CHOLERA ZGINĄ !!



Nie no Mysie Pysie jaja sobie z Was robię.
Nasi bohaterowie są w słonecznym Sydney. Dają dobry koncert.
Kamila przechwyciła jedną pałeczkę od Josha Devine i razem sobie śmigają po bębnach


Diana razem z Dan'em wymiatają na gitarach przechodząc z progu na próg.


Nasza Ola z Malikiem łączą swoje cienkie głosy do "Right Now"
5SOS są za kulisami. Jakbyście widzieli minę Kamixa jak spotkała Ashton'a.


Nie musicie się martwić o ekipę.
Dobrze sobie poradzą w dalekiej przyszłości : D
.
.
.


-----------------------------
Zezwalam na zabicie mnie..
Dorwałam laptopa brata śmigam paluszkami po klawiaturze jak szalona.
Krótkie? Wiem.
Mam jeszcze pomysł na II epilog *25 lat później*.. Chcecie ?
Możecie teraz tak mnie zjechać. Droga wolna :D

/Polly

PRZEPROSINY!

Bardzoo przepraszam tych, którzy czekają na Epilog. Mój komputer jest zepsuty ale ja złota rączka go naprawiam i na razie dobrze mi idzie więc trzymajcie kciuki!

Kocham Was Moje Misie Pysie♡

/Polly

XD Fot. Tosia (zbyt realiatyczne)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Magic Hungry Turtles #15

Tak na wstępie chciałam zapytać jak podoba się wygląd bloga?? Muszę się pochwalić, że to ja robiłam nagłówek :D ( Tak moja skromność)
No to lecimy z rozdziałem!!
----------------------------------------------------------------------------

#Paczadła Kamili#

Resztę dnia spędziliśmy osobno. My w naszym domku a chłopcy w ich.
*
Gdy się obudziłam o 6:30 wpadłam na genialny pomysł.
Szybko wstałam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki załatwić swoje sprawy.
Przebrałam się w to ponieważ dziś jest chłodnawo :

Szybko pobiegłam po Dianę.
Wybrałam jej te ciuchy i wepchnęłam ją do łazienki:

-Co się stało?- Zapytała przeczesując włosy palcami.
-Mam wspaniały pomysł-Pociągnęłam ją w stronę domu chłopaków
Obudziłam Liam'a i Niall'a by objaśnić im mój plan.
Gdy wszystko było uzgodnione zrobiliśmy hałas by wszyscy zeszli do kuchni.
Moja siostrunia oczywiście spała u Zayn'a bo jak by inaczej -,-
Wszyscy zgodnie zatwierdzili mój pomysł na śniadanie. A co To niby? Nasze Polskie racuchy!
-Mój boże!! To jest przepyszne!- Harry uniósł w górę jednego niczym Króla Lwa.
Wszyscy zgodnie mu przytaknęli.
-No wiecie Polska kuchnia to musi być pyszne- Wyszczerzyłam moje ząbki.- Dobra Horan zbieramy się!
-Ale moje ra.. whatever!
-Nie umiesz tego wymówić więc chodź!
Zgodnie z naszym planem wyszliśmy na zakupy. Myślałam, że będzie marudził ale on biegał po wszystkich sklepach i to on mnie ciągnął a nie ja jego.
-Dziś to ja będę Twoim projektantem!- Horan powiedział z francuskim akcentem, a ja zrobiłam facepalm.
Biegaliśmy po całej galerii ale Nialler nie mógł nic wybrać.
W końcu byłam aż tak głodna, że ja sobie poszłam do MAC'a, a Niall dalej wybierał.
*
Po pewnym czasie wbiegł zdyszany i pociągnął mnie za rękę nic nie mówiąc.
Zabrał mnie do fryzjera -,-
Nie mógł się zdecydować na kolor więc co mógł zrobić blondasek? Ahh tak mógł wziąć wszystkie kolory...
Niall zabronił mi patrzeć na włosy. Miła pani zrobiła mi makijaż.
Jako iż Horan jest najgłupszym człowiekiem na świecie to poszedł i zrobił mi kolczyka w wardze.
Nie przejmował się tym, że Ola może go zabić, zakopać gdzieś w lesie.
-Horan uspokój się!- Wrzasnęłam gdy po raz kolejny tego dnia zaczął mnie gdzieś ciągnąć.
-Okej okej.. już pójdziesz się tylko przebrać- Podniósł ręce w geście rezygnacji.
Przeszliśmy całe centrum w poszukiwaniu łazienki.
Wepchnął mnie do niej z torbą pełną ubrań. Spokojnie się przebrałam aby nic nie poniszczyć.
Efekt prezentował się tak:

-Nialluś jestem z ciebie dumna!- Wybiegłam rzucając się chłopakowi na szyję.
Nie dość, że ja jestem wyższa od niego bez butów to z 12 centymetrowymi litami wyglądam przy nim jak wielkolud. 
Sorry... to on wygląda jak krasnal.
-WOW! trochę długo tu byliśmy- Spojrzałam na zegarek który wskazywał godzinę 17;30.
Zgodnie ruszyliśmy do Lange Rover'a Niall'a.
-Ni mogę prowadzić?- Spytałam robiąc oczy szczeniaczka.
-A masz prawo jazdy?- Zapytał podając mi kluczyki. Ale jesteś głupi Horan.
-Nie.- Odpowiedziałam szybko i wsiadłam do samochodu.
Oburzony blondyn wsiadł na miejsce pasażera i założył ręce na krzyż.
Po krótkiej chwili zaczęliśmy wygłupiać się i jeździć jak debile.
-Cam wyprzedź go!- Krzyknął Horan wskazując na passat'a b5.
Dodałam gazu i w zawrotnej prędkości wyprzedziliśmy ten samochód.
-Ej jak na osobę bez prawo jazdy to dobra jesteś- Przybił mi piątkę.
Przyjechaliśmy o ustalonej godzinie i weszliśmy do domu.
-Hej skarbie- Niall przywitał się z Dianą buziakiem.
-Cześć!- Skradłam Liam'owi soczysty pocałunek i usiadłam na kolanach.
-To Wy ten.. no.. razem?- Zdziwiony Lou wskazywał na nas palcem. Kiwnęłam głową.
-Alex zamknij buzię bo Ci mucha wleci- Powiedziała przesłodzonym głosem Didi
-Jeśli jej coś zrobisz to odetnę Ci przyrodzenie- Powiedziała ostro Ola.
-Nic mu nie rób!- Zakryłam swoimi rękami jego krocze na co wszyscy wpadli w śmiech
-Wujek Harry da Wam wykład o małych Payne'ach.
-Harry proszę Cię nie rób nam tego!- Zawył Liam.- Albo Kamila użyje swoich środków specjalnych- Poruszył brwiami za co został zdzielony przeze mnie poduszką..
I Tak zaczęła się bitwa na poduchy !
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
--------
KONIEC!! 
Prolog będzie jutro bo już dziś nie zdążę go wrzucić :(
Wiem do dupy wszystko ale już moja wena na tegoż bloga ulotniła się wraz z wakacjami.
Chciałam go zakończyć równo z moimi urodzinami (9.08) ale 2 dni wcześniej nie zaszkodzi.
Wiadomość do Adzi : Masz może skype, gg, twittera czy coś na czym można się z Tobą komunikować?
Wiadomość do Oli : Napiszesz nam Twoją postać do nowego bloga czy mam być bez Ciebie bo Cię już o to prosiłam..
Z poważaniem
/Polly
EDIT: Jeśli klikniecie na mój profil macie inne moje opowiadania :D

środa, 30 lipca 2014

Informacja #7

Hej tu Polly i chciałam Wam coś ogłosić..
Do końca MHT został 1 rozdział i epilog.
Następne opowiadanie ukaże się na : http://unfulfilled-dreams-1d.blogspot.com/
*Więc znowu poszukuję ale tym razem 1 dziewczyny :D
Liam,Niall i Zayn są zajęci więc macie do wyboru Louisa i Harry'ego. :D
Ahh no tak -,- zapomniałabym napisać, że rozdział 15 (ostatni) będzie 7 Sierpnia a Epilog albo w ten sam dzień albo jeden dzień później--> Sami zdecydujcie

----------------
/Polly
* Nie dotyczy Oli i Tosi :D
PS: Ola napisz nam imię Twojej bohaterki
Polly: Hope Angel Parker
Tosia: Blanca Love Smith
PS`2: Musisz mieć na nawisko Higgins :D

poniedziałek, 21 lipca 2014

Magic Hungry Turtles #14


Rano obudziła m się w dość kiepskim humorze. Przeczuwałam  że coś się stanie.  Powoli wstałam z posłania i ruszyłam do łazienki.  Postanowiłam wziąść prysznic nawet nie spoglądając w lustro bo i tak wiedziałam że wyglądam strasznie. Po relaksujące kąpieli  humor nieco mi się poprawił. Zawinęłam się w ręcznik i stanęłam  przy lustrze.
-No nareszcie wyglądam o niebo lepiej- mruknęłam do siebie. Wyszłam z łazienki i ruszyłam na dół.
-Diana !! Pójdziemy na imprez...-gdy weszłam do kuchni zobaczyłam że nikogo nie ma. Yhh.. wróciłam na górę ubrać coś na swój tyłek.
"Strój Oli" Włosy związałam  w  niechlujnego  koczka i ruszyłam do pokoju Kamili. Myślałam że jej nie będzie, ale na szczęście się myliłam. Dziewczyna spała  spokojnie na łóżku.  Postanowiłam ją http://www.youtube.com/watch?v=bIavX8tAqkY&feature=youtu.bezrobiła mi jedzenie bo gdy ja bym weszła do kuchni trzeba by było wzywać straż pożarną. Powoli potrząsnęłam nią za ramiona ale ona wymamrotała tylko" jeszcze pięć minut mamoooo" i odwróciła się do mnie plecami.  Weszłam do łazienki i  nalałam do wiadra wodę i wylałam ją na panienkę Kowalską. Ta od razu zerwała się na równe nogi i zaczęła rozglądać po pokoju.
-Kikaaaa weź się ubierz i zrób mi coś do jedzenia prooooooosze!!!-wyjąkałam błagalnie. Ta spojrzała na mnie wzrokiem zabójcy i ruszyła do łazienki.  Ja w tym czasie zmieniłam jej pościel. No bo przecież to ja na nią wodę wylałam. Po pięciu minutach laska wyszła z łazienki ubrana tak. Hm..swoją drogą nie jestem taka głodna.  TAK JESTEM DZIWNA proszę moją siostrę by zrobiła mi coś do jedzenia a nie jestem głodna. Lol. Jestem głupia tak wiem ale to już niestety rodzinne. Kamilka zeszła na dół i zaczęła robić naleśniki!!! Po paru minutach były już gotowe. 
-Ym...mamy mały problem .......nie jestem już głodna a tegooo jest bardzo DUŻO- mruknęłam do niej a ta spojrzała na mnie i normalnie sztyletami z oczu rzucała. Gdyby wzrok zabijał leżała bym martwa......
-Pójdziemy po Nialla on to zje , a tobie więcej nic nie ugotuje.
-I po Zayna.....a poza tym NIE MOŻESZ MI TEGO ZROBIĆ !!!
-Ugh chodź i nie marudź-Ciekawe gdzie Did poszła. ? Wyszłyśmy i ruszyłyśmy do chłopaków. Zapukałam a drzwi otworzył mi Zayn w samych bokserkach. Przygryzłam wargę na ten widok i dosłownie rzuciłam się na chłopaka.
-Yhm- upss..zapomniałam o Kamilce. Weszłyśmy do ich mieszkania i ruszyłyśmy do pokoju Horana. Chłopak jeszcze spał co nie potrwa długo MMMUUHAHAHHA.....ygh. Ze mną dzieje się coś złego serio  ja się nigdy tak nie zachowuje.
- Nialler wstawaj NALEŚNIKI!!- i takim oto sposobem ten pacan  znalazł sie na dole w kuchni. Zeszłyśmy zaraz za nim i po chwili wybuchłyśmy śmiechem.  Ej no nie nasza wina że Horanek rozglądający się dookoła po pomieszczeniu poszukując naleśników to śmieszny widok. 
- Gdzie te naleśniki?- spytał.
- U nas  bo moja głupia siostra gdy spałam  wylała na mnie wiadro z wodą mówiąc że jest głodna o gdy zrobiłam jej już jedzenie powiedziała ze jej się już odechciało -syknęła na mnie Kaka.
-Nie jestem głupia ! -krzyknęłam. W pokoju pojawił się Malik już ubrany.
- Harold i Louis jeszcze śpią wiec idziemy sami- powiedział.Po paru minutach byliśmy już w naszym domku. Niall , Zayn i moja siostra wzięli się za jedzenie a ja podeszłam do lodówki z której wyjęłam sok pomarańczowy. Nalałam go do czterech szklanek i zaniosłam na stół. Wzięłam sobie jedną z nich i upiłam spory łyk.
- A tak a pro po to gdzie Liam i Diana?- spytałam po chwili ciszy.
- No wiecie pamiętacie co było nad basenem może.......- kończył mój chłopak( ale to pięknie brzmi...No Co ? Nie przyzwyczaiłam się)ale młoda   mu przerwała.
-Nawet tego nie kończ
- A co zazdrosna?- no tak...po co ja to mówiłam. Ona zmierzyła mnie wzrokiem i prychnęła " Bardzo" po czym ruszyła do salonu. Gdy wszyscy zjedli wstawiłam naczynia do zmywarki i również ruszyłam do tego pomieszczenia.
- Idę na spacer- mruknęła Kamilka.
-Pójdę z tobą- dodał Niall. Niedługo po tym nie było ich w domu. Oglądaliśmy jakiś film co przerodziło się w przytulaski a później w  namiętne pocałunki. Wstaliśmy z kanapy i Zayn przyparł mnie do ściany. Oplotłam go nogami w koło bioder a ręce założyłam mu na szyje. Chłopak złapał mnie pod uda i powoli szedł w kierunku schodów by dotrzeć do mojego pokoju. Gdy znaleźliśmy się w moich" czterech  ścianach" Malik położył mnie na łóżku a sam zwisał nade mną. Przerwałam pocałunek by zdjąć mu koszulkę.  Gdy już to zrobiłam on zdjął moją. Ponownie zaczęliśmy się całować i wtedy drzwi od pokoju się otworzyły a w nich stanęła Diana.
-Tylko sobie dziecka nie zróbcie- mruknęła a ja zrobiłam się czerwona.-Nie przeszkadzajcie sobie i tak już wychodzę. -dodała i zniknęła za drzwiami. Zayn ponownie zaczął mnie całować i powoli ściągać spodenki ale ja go zatrzymałam.
- Ym..ja nie jestem gotowa- szepnęłam i spuściłam głowę. Moźe wydawać się to dziwne ale ja jeszcze z nikim nie współżyłam. A na dodatek...ym mam taką trałmę. Kiedyś byłam z dziewczynami w klubie i wyszłam na zewnątrz by się przewietrzyć i wtedy taki chłopak mnie zaczepił. No i chciał mnie zgwałcić ale w porę pojawiła się Diana.
-Ym ty jesteś no....dziewi......-zaczął.
-Tak - sapnęłam i spaliłam buraka.
-Nie ma się czego wstydzić. To znaczy że nikt po za mną cie jeszcze nie dotykał w " taki '' sposób- dał mi buziaka i zszedł ze mnie. Wstałam z łóżka zaraz za nim i włożyłam moją bluzkę.  Chłopak zrobił to samo po czym zeszliśmy na dół. W mieszkaniu nikogo nie było więc poszliśmy do chłopaków.  Po wejściu do ich domku Diana od razu zapytała. No świetnie teraz każdy gapił się ma nas.
- I co będę ciocią ?
-Nie nie będziesz. Jak chcesz być ciocią  musisz poczekać jeszcze parę lat - mruknęłam.
- Nie wiecie gdzie poszedł Niall z Kamilą?
-  A co martwisz się o naszego blondaska ?- powiedział mój chłopak po czym zaśmiał się.
- Może. To wiecie.?-dopytywała dziewczyna.
- Nie. Zaraz powinni przyjść. - odpowiedziałam.
- To co dziewczyny robimy noc filmową u nas?-spytał Liam a my pokiwałyśmy zgodnie głowami.- No to lećcie do siebie po piżamy.
-Diana możesz iść sama? - odezwałam się.  Ona pokiwała głową na "tak" .-Wiesz gdzie mam swoją-dodałam i już jej nie było.
-No więc co robiliście ?- spytał nas Daddy Direction
-Ym..my? Nic..no nic!-odpowiedziałam równo z moim kochanym pięknisiem. Harry poruszał znacząco brwiami a ja rzuciłam w niego poduszką. Po  około 10 minutach przyszła Diana , Kamila oraz Niall. Po obejrzeniu filmów zaczęłyśmy zbierać się do domu ale Diana nam to uniemożliwiała. Na szczęście Nialler wkroczył do akcji. 

NASTĘPNEGO DNIA
 
Obudziłam się 10:35. Umyłam się i ubrałam po czym zbiegłam na dół. Miałam świetny humor. W kuchni zastałam Diane i Kamile. 
-No to co jemy??-spytałam wesoło.No mojego humorku to chyba nikt mi nie zepsuje!
- Naleśniki??-spytała moja siostra a ja z Didi pokiwałyśmy energicznie głowami.Po śniadaniu poszłyśmy do chłopaków.  
- Witamyy!!-normalnie miałyśmy wejście smoka. Diana i Kamila poszły do swoich chłopaków ale ja jakoś Malika nigdzie nie widziałam.
-Ym...gdzie Zayn?-chłopaki spojrzeli na siebie przerażeni.
-Poszedł do sklepu/Musiał coś załatwić/Pojechał do mechanika- powiedzieli równocześnie. 
-Ym. To wkońcu gdzie? Wy coś ukrywacie.-mruknełam. Chłopcy ponownie zaczeli mowić tylko źe na odwrót. Po chwili jednak zrezygnowali i spojrzeli na siebie morderczym wzrokiem.Okkk. Nie wiem o co chodzi ale się dowiem! Boże mówię jak Louis. Usiadłam na kanapie i oglodaliśmy jakiś film. Zleciało nam to do 17. WOOW ale ten czas leci. A Malika ani śladu.
-Dobra gdzie jest Zayn do kurwy nędzy ! -wrzasnełam. Oni siedzieli cicho jak myszki. Ok jak oni nie mówią to ja się dowiem w inny sposób.  W końcu są sławni. Fotoreporterów nie brakuje więc dowiem się szybko.
-Zaraz wracam idę na chwile do nas - westchnęłam i ruszyłam do drzwi. Po paru minutach znalazłam sie u siebie w pokoju. Właczyłam laptopa i weszłam na gwiazdunie.pl(tak ta strona istnieje xd ale to co napisze jest zmyślone)
 Czy mówiłam że mojego humoru nic nie popsuje? Ah no to wycofuje to wszystko.

CZY ZAYN MALIK I PERRIE EDWARDS WRÓCILI DO SIEBIE?
Dzisiaj widzieliśmy Zayna i Perrie w centrum handlowym jak szli za RĘCE ! A co z nie jaką Alexandrą Kowalską?  


Ale jak to jest możliwe? Wyłaczyłam laptopa i ruszyłam do kuchni.  Zaczełam płakać. Podeszłam do lodówki i wyjełam wódkę swoją drogą nie wiem co ona tam robiła. Nie patrząc na nic wbiegłam po schodach do mojego pokoju i zamknęłam drzwi. Otworzyłam moją starą przyjaciółkę(chodzi o wódke. Diana wspominała że ona i Alex miały problemy z alkoholem)Wziełam łyka i rozmyślałam. Podobno mnie kochał.  Pfff widać jak bardzo.  Mój makijaż pewnie spływał. Ale jakoś mnie to nie obchodziło.  No jasne ja nie chciałam mu dać dupy to poszedł do tej suki (boże co ja pisze -.-)brałam łyk za łykiem aż w końcu butelka była pusta. Wstałam chwiejąc się lekko po czym odkluczyłam drzwi i zeszłam na dół by sprawdzić czy mamy jeszcze jedną buteleczke.Widoczność miałam kiepską przez płacz ale nie znalazłam butelki tak czy siak.
-Zajesznisto .....musccze....is.isce dooo...sk..skleapkia-(Zajebiaszczo musze iść do sklepiku)mruknęłam i wziełam telefon, klucze i portwel. Wyszłam z budynku i zamknęłam drzwi choć było trudno. Nie mogłam wcelować. Po drodze do sklepu spotkałam Rose.
-Ghej..zhro..rogse-bruknełam i szłam w swoją strone. Po paru minutach miałam już kupioną drugą . Otworzyłam ją i  wziełam łyka.
-Ej czekaj ty nie jesteś Alex Kowalska ?Była dziewczyna Zayna? -skąd oni to wiedzą?
-Ni.e zchytalec..wia.dko.chomo..sci..Za.zan i pheri-(Nie czytałeś wiadomości ? Zayn i Perrie ......) wyjąkałam po czym odwróciłam się i wziełam kolejnego łyka i ruszyłam do domu.
-O mój Boże,  ona jest pijana !-japierdole co za pacan. Nie jestem pijana,  a może tak? Chuj z tym... co z tego że nie powinnam pić. Zaczełam płakać i biec by ten fotoreporter się odpierdolił. Na szczeście go zgubiłam więc brawa dla mnie. Po paru minutach butelka była ponownie pusta. Znowu zaczełam ryczeć. Zauważyłam że znajduje się centralnie przed domem chłopaków.  Czułam wibracje z telefonu ale olałam to. Zapukałam do ich mieszkania i otworzył mi Niall. Patrzył na mnie zmartwionym i przerażonym wzrokiem.  Weszłam do domku po czym skierowałam się do salonu.  Nagle wszystkie paczałki skierowane zostały na mnie. Diana odrazu do mnie podbiegła.
-Ile wypiłaś ? -syknęła no tak mam przejebane. Dopiero teraz zauwaźyłam Zayna i Perrie. Odwróciłam wzrok i skierowałam go na Did.
-Mał..ło -starałam się powiedzieć normalnie ale język plątał mi się strasznie.
-Ile !? -warknęła.
-Dwie.. czys.ste-o boże ale to sprawia trudności z mówieniem.
-Chcesz znowu trafić na odwyk ?-krzyknęła przez co każdy patrzył na mnie z przerażeniem no oprócz Perrie ona patrzylła na mnie zwycięskim wzrokiem. Zaczęłam ryczeć jak Bóbr.  To tak boli gdy patrzysz w oczy osobie na której zależy ci najbardziej a koło niiej siedzi inna. Nie patrząc na nic wybiegłam z ich domu. Diana biegła za mną ale jestem szybsza. Po chwili jednak mnie dogoniła.
-To nie jest tak jak myślisz.  On musi z nią być bo tak zarządził Modest. To ma ich wypromować. 
- Ciekawe co byś zrobiła gdybyś się dowiedziała ze dzień po tym jak prawie kochałaś się z Niallem on idzie z inna za rękę i się całują?-spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. -właśnie - szepnęłam.  Dziewczyna zaprowadziła mnie do domu i sama też poszła spać.  Ten dzień miał być wspaniały a był straszny.


KOLEJNY DZIEŃ


Obudziłam się z ogromnym kacem. Nie pamiętam nic od tego ja sięgnęłam po butelke wódki. Mam ochote się ponowmnie napić. Przypomniało mi się że w torbie mam wino. Nie myśląc w ogóle otworzyłam je i wziełam sporego łyka. No i po winie. Kurwa jak tak dalej pójdzie to będe musiała iść spowrotem na odwyk. Tak nawet winem można się upić. Zeszłam na dół i nikogo nie zastałam. Za to zobaczyłam kartke. Wzięłam ją i dowiedziałam się że dziewczyny są na zajęciach. Usiadłam do stołu i zastanawiałam się co zrobić do jedzenia. Ym..może jajecznice ? Dobra i tak czegoś lepszego nie wymyśle. Głowa mnie strasznie bolała i jeszcze się dzisiaj napiłam. Diana ma racje....aleja nie mam zamiaru patrzeć jak ON  liże się z NIĄ . Dobra nawet nie chce mi się robić tej jajecznicy. Ubrałam się i postanowiłam iść jeszcze na te zajęcia.  Co z tego że lekko się kiwam? Dzisiaj mamy je z ym...Liamkiem i Louisem.
-Hej...-mruknęłam i powolnym krokiem weszłam na sale. Każdy patrzył na mnie wyszczerzonymi  oczyskami.
-Hej -podbiegły do mnie dziewczyny i przytuliły. Ciesze się że je mam. Od dzisiaj koniec z piciem. Lekcje mineły całkiem miło. Po nich odrazu poszliśmy do domu chłopców. Wszyscy się na mnie żucili i zaczęli przytulać.  Najlepsi przyjaciele EVER. Po chwili podszedł do mnie Zayn.
- Przepraszam, będę starał się jak najmniej z nią całować. Kocham Cię.  Proszę zostań ze mną....
- Dobrze, też Cię Kocham.- jestem głupia wiem no ale ja go kocham . Chłopak jeszcze mnie pocałował i poszliśmy  do nas do domu. Oczywiście oni mieli do nas dołączyć o 19. Taki maraton filmowy. Poszłam do swojego pokoju odpocząć.  Właczyłam piosenke Taylor Swift  - Love Story i zaczełam śpiewać. Wygłupiałam się na łóżku ze szczotką do włosów w ręku.  Gdy piosenka się skończyła opadłam zmęczona na posłanie i usłyszałam brawa. Odwróciłam wzrok w tamtą strone i zobaczyłam całe 1D Kake i Dids.
-Wooow...zajebiście ci wyszło. -wyszczerzył sie Loui.
-Dzieki.-mruknęłam i zeszliśmy na dół oglądać filmy. Po nich każdy poszedł do siebie. I zasnełam u siebie w pokoju z postanowieniem by nie pić.


________________________________________________________________________________
 Dupa..dupa...dupa. To jest beznadziejne. Chciałam żeby rozdział był długi ale nie mam weny. Ten rozdział jest do DUPY i czekaliście na niego bardzo długo....
Pozatym nie mogę wklejać zdjeć i nic...Sorka za wszystkie błędy. :/
Kocham was.
Buziaczki ;*
/Ola..




sobota, 12 lipca 2014

Liebster Blog Awards #4

 Zostałyśmy nominowane przez Mrs Payne z bloga https://myfallenangel-liampayne.blogspot.com/ :D


Odpowiedzi na pytania:

1. Ulubione danie?
Ola: Spaghetti i sałatka owocowa ♡
Polly: Spaghetti
Tosia: Skampi (krewetki w panierce), pieczone ziemniaki i groszek :D

2. Twoja największa zaleta?
Ola:Ym...cierpliwość,  upartość, exstremalność xD
Polly: Wytrwałość i upartość.. I może dla  niektórych to nie zaleta ale dla mnie wybuchowość ( Ostatnio nakrzyczałam na nauczycielkę i dała mi wyższą ocenę xD)
Tosia: Mi można powierzyć wszystkie sekrety. Nigdy nikomu nic nie wygadałam. No i jeszcze to, że ze mną nie da się nudzić XD

3. Ulubiona piosenka?

Ola:One Direction-Does He Know, The Vamps- Last Night, Little Mix - Word Up.
Polly: Ed Sheeran- The A Team, 1D- Something Great, 5SOS- Hardbreak Girl
Tosia: Na obecną chwilę to Imagine Dragons- Demons; Ed Sheeran- The a team; 5SOS- Amnesia

4. Dlaczego prowadzisz bloga?
Ola: Polly chciała i dla przyjemności.
Polly: SNY!!
Tosia: Ta wyżej chciała xD

5. Twoje hobby?

Ola:Śpiewanie, tańczenie, granie w siatkówkę, piłkę nożną bądź koszykówkę. Rysowanie, spanie, wygłupianie, pisanie piosenek i opowiadań, granie na gitarze.
Polly: Śpiewanie, tańczenie, granie w jakąkolwiek piłkę, pływanie, rysowanie, śmianie się z siebie, śpiewanie z Tosią (xD)
Tosia: Śpiewanie, piłka nożna, robienie zdjęć, aktorstwo, nie wiem czy taniec w moim wykonaniu się zalicza, pisanie, rysowanie, rozbawianie kogoś :D. I najważniejsze śpiewanie z Polly (XD)

6. O czym marzysz?

Ola: moje maaarzenie too  spotkac The Vamps ,5SoS i 1D i jeszcze to co Tosia napisała...Niestety to jest chyba nierealne. ALE ZAWSZE MOŻNA MARZYĆ !!!
Polly:  To na dole :D
Tosia: To akurat się nie spełni, ale najbardziej to marze o tym by pójść do Brytyjskiego X Factora i postarać się go wygrać. Dziecinne marzenie prawda?
Tosia: Polly, ale mówiłaś, że pojedziesz ze mną do X Factora, ale że będziesz stać za kulisami. Się pogubiłam... XD
Polly ; Bo ja się wstydzę :(
Tosia: Nie masz się czego wstydzić. Śpiewasz ślicznie. Jak śpiewałaś 1D- Over Again to Cię nagrałam. Słucham Ciebie do snu, bo masz taki fajny głos <3
Polly: POJEDNAŁO CIĘ !! Boże teraz się boję .... :D Ale i tak Cię kocham siostro :P

7. Plany na przyszłość?

Ola: Nauczyć się angielskiego wyjechać do Anglii być jakaś sławną piosenkarką tancerką  mieć męża i dzieci. A teraz to serio musze nauczyć się angielskiego bo  w nastepne wakacje może pojade do cioci do Anglii i jak tak TO JEDZIECIE ZE MNA DZIEWCZYNY ( Polly i Tosia ewentualnie jak ktoś jeszcze się załapie;) xD )
Polly: Śpiewać w zespole z Tosią i napad na Elżbietę II (haha xD)
Tosia: A więc... nauczyć się angielskiego. Wyprowadzić się do Anglii. Zostać znaną aktorką bądź piosenkarką, ewentualnie fotografem. Jeśli się znajdzie jakiś facet to mąż i adoptowane dzieci. Ale takie na najbliższe lata to nauczyć się angielskiego i porwać Polly spod Carefula i pojechać z nią na Tomorrowland.
Polly: HAHAHAHAHAAH
Tosia: Ej! Ten napad miał być ściśle tajny. Teraz to wszyscy będą wiedzieć. Właściwie to nie wiedzą jak będzie on przebiegać, więc... XD
Polly ; Ukryłam szczegóły spokojnie

8. Ulubiony kwiatek?
Ola:Storczyk
Polly: Bromelia
Tosia: Storczyk

9. Umiesz grać na jakimś instrumencie?
Ola: Gitara, flet... xD Kolega uczy mnie na pianine ale idzie dupnie.:/
Polly: Gitara i troszeczkę na pianinie/keyboardzie
Tosia: Kazu i troszeczkę na perkusji oraz jedną krótką piosenkę na gitarze.

10. Chciałabyś coś zmienić w swoim życiu?
Ola: Ymm nie. NAWET mają wybuchowość zostawie bo czasem się przydaje xD
Polly: U.M.I.E.Ć Ś.P.I.E.W.A.Ć <--- Takie trudne wyzwanie
Tosia: Chyba nic. Chociaż chciałabym śpiewać...

11. Jak widzisz siebie za 20 lat?
Ola:Piosenkarka/tancerka , dzieci(taki mały Malik Och te marzenia xDd), mąż (ZAYN(Lolz takie marzenia xd)) domek i Kaczuszki w stawie w ogrodzie ^^
Polly: Piosenkarka mieszkająca z ochroniarzem. Lub Mangaka ( nie wiem jak to się pisze)
Tosia: 4 dzieci, mąż (niemal, że niemożliwe), duży, jednorodzinny dom w Londynie, pracować jako aktorka lub piosenkarka.


Moje pytania:
1. W jakim mieszkasz mieście?
2. Jesteś dobra w sportach? Jak tak, to w jakich?
3. Jak planujesz spędzić dalsze życie?

4. Ulubione zwierzę?
5. Ulubiona książka i film?
6. Którego członka 1D lubisz najbardziej i dlaczego? xD
7. Twoja ulubiona cecha swojego charakteru?
8. Twój ulubiony piosenkarz/piosenkarka?
9. W jakim stylu się ubierasz?
10. Masz jakiegoś ulubionego Dj'a?
11. Jak dałabyś na imię swoim dzieciom?



Nominuję:

http://upadla-i-lowcy.blogspot.com/
http://lostinlifeonedirection.blogspot.com/
http://right-now-one-direction.blogspot.com/
http://harrystyles-and-selenagomezff.blogspot.com/

/Ola i /Polly i /Tosia

środa, 9 lipca 2014

Magic Hungry Turtles #13

 Pechową 13 czas zacząć ! ^.^



     



#Paczadła Diany#



    "Jak byś nas urodziła to wcześniej musiałby być dziki Sex Time z Liam'em" I po co mi to było? A no tak przecież  nie odpuszczę sobie okazji by dokuczyć Kamili. Ahh ta moja natura. Jednak znów zadam sobie pytanie: I po co mi to było? Teraz siedzę z Niallem na jakimś pomoście nad jeziorem. Właściwie to nawet nie mogę się ruszyć, bo blondyn mnie ciągle przytula... Chociaż jest to fajne, że możemy być teraz sami. Jednak ja jestem tu jakby za karę...
-Pięknie tu prawda?- zapytał mnie mój słodki Irlandczyk.
-Prawda. Właściwie kiedy znalazłeś to miejsce?
-Liam mi pokazał-odpowiedział na moje pytanie. Poczułam wibracje kieszeni, które wywołał mój telefon. Odczytałam wiadomość, która była od Kamili.
-Choć idziemy-powiedziałam, wstając Horana.
-Ale gdzie? Już ci się ze mną nudzi? Kamila kazała cię gdzieś zabrać myślałem, że ci się tu podoba...-powiedział , a ja zaśmiałam się pod nosem.
-Jak mogłabym się z tobą nudzić, co? Idziemy po jakieś jedzeni i picie-kiedy to powiedziałam, zaświeciły mu się oczy.-Za dwie godziny gra Real Madryt z Barceloną, więc trzeba się spieszyć.
-Na pewno wygra Barcelona, zwłaszcza, że gra Neymar i Messi.-uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
-Ta na pewno-odparłam z ironią-100% że Barca przegra z Realem zwłaszcza, że gra tam najlepszy bramkarz świata Casillas i najlepszy napastnik świata Ronaldo-odpowiedział i przytuliłam się do Nialla z uśmiechem.
-Czyli mamy podzielne zdania na ten temat. Ale nie będę się z tobą kłócił, bo i tak Barcelona wygra.
-Ha ha ha dobry kawał. Dawno się tak nie uśmiałam jak teraz. Ale naprawdę nie kłóćmy się o to kto wygra, zgoda?
-Zgoda. Aaaa co dokładnie mamy kupić?
-Jedzenie kochany. I jakiś alkohol i soki-odparłam, kiedy już szliśmy.
-Pierwszy raz przyznam, że nie chcę iść po jedzenie. Daleko jeszcze? Ile będziemy szli?-zapytał już zmęczony.
-Jak nie będziesz marudził to w 20 minut- odpowiedziałam na co jęknął- Nie martw się zrobimy zakupy zamówimy taksówkę albo Harry po nas przyjedzie...

      Przeszliśmy tą "długą" drogę z pojękiwaniami Horana. Weszliśmy do pierwszego lepszego marketu, którym była Asda. Kupiliśmy to co było trzeba i po 15 minutach wyszliśmy z marketu. Po chwili rozległa się piosenka Imagine Dragons Demons co wróżyło rozmowę. Odebrałam. Dzwonił Harry.

#Rozmowa telefoniczna#

-..........
-Pod sklepem.
-..........
-Pod... Asdą
-..........
-Okey, czekamy.

#Koniec rozmowy#

-Kto dzwonił?- zapytał mnie blondyn.
-Harry będzie za 2 minuty.-odparłam i kopnęłam kamyk przed sobą.
-To dobrze- przyciągnął mnie bliżej siebie i złożył na moich wargach długi pocałunek.
-Ekhem- odchrząknął za nami Hazza.- Później będziecie się miziać. Teraz pakować się do auta.
  
   Po 5 minutach byliśmy już u nas w domku.
-Co kupiliście?-Kamila zapytała nas na wstępie.
-Miło cię widzieć Kami. Zgadzam się z tobą mamy dziś śliczną pogodę. Wracając do twojego pytania. Kupiliśmy trzy butelki wina, żelki, popcorn i parę butelek tymbarka. Więc dawać 7 kieliszków i 1 szklankę!-krzyknęłam i podałam zakupy pannie Kowalskiej.
-Ej! Przecież mogę pić. To nie fair!-moją przyjaciółka zrobiła oburzoną minę.
-Ty pijesz ja nie. Idę się umyć. Tobie też to radzę Niall.-powiedziałam i ruszyłam na górę.
-Ale gdzie oglądamy?-Kamila zdążyła mnie jeszcze zapytać zanim weszłam do swojego tymczasowego pokoju.
-U nas!-odkrzyknęłam.
Zgarnęłam strój z Realu Madryt


I weszłam pod prysznic. Po 30 minutach byłam umyta i ubrana. Włosy zaplotłam w warkocza i zeszłam na dół do reszty. Usadowiłam się na fotelu i czekałam na mecz, który zaczyna się za 15 minut.
-Wy zawsze tak oglądacie mecze?-Lou spojrzał na mnie i przyjaciółki ubrane w stroje Barcelony.

strój Kamili:


strój Oli:

-Tak, a co? Ze znajomymi na mecz dzielimy się na "obozy", więc to to norma-odparła Ola i usiadła na kanapie pomiędzy Zaynem, a swoją siostrą.
-Dziś też tak zrobimy. Kto za Realem do Didi, a kto za Barceloną do nas-ogłosiła Kamila.
-Jestem za Realem-przybiłam piątkę z Lou.
-Też- zakomunikował Liam.
-I ty przeciwko nam?- zapytała Kamila.
-Przeszedł na ciemną stronę mocy do dobrej matki wszystkich patafianów.
-Po prostu wolę Real- powiedział Liam i usiadł na skraju kanapy.
-Tak jak ja- ogłosił Harry.
-Reszta za Barcą tak?- zapytałam Zayna na co skinął głową- No to mam najlepszą ekipę na świecie!- krzyknęłam i wyrzuciłam ręce w górę. Niall wystawił do mnie język, podobnie jak Kamila i Ola. To są prawdziwe dzieci.
-Dobra zaczyna sięęęęę...- oznajmiły siostry Kowalskie i wszyscy umilkli.
   
        Przez pierwszą połowę meczu nic się nie działo prócz tego, że Tomo trochę się upił i zasnął na kolanach śpiącego loczka. Pod koniec sfaulowali Ramosa w polu karnym. Dzięki temu Real miał karnego. Gola strzelił Ronaldo. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy moich przyjaciółek typu "to nie fair" albo "każdy potrafi strzelić karnego". Niestety w ostatniej minucie Fabregas zdobył bramkę dla Barcelony. Kiedy to się stało, zaczęły rzucać we mnie popcornem, a Kamila rzuciła we mnie jeszcze poduszką i pustym kartonem po Tymbarku (a z tym popcornem to później Ola będzie ględzić, że my brudzimy i wrobi nas w sprzątanie).


         Po skończonym meczu oglądaliśmy jakiś film sensacyjny. Właściwie nie skupiłam się na filmie tylko na obserwowaniu Liaśka i Kamilci. Widać było, że chcą się przytulić itp. ale przecież oni "nie są razem". Alex od razu po meczu zasnęła w ramionach Mulata, a on chwile po niej. Pod koniec filmu Kamix zasnęła na podłodze, a Payne rozwalił się na kanapie. Niall jeszcze chwile posiedział ze mną na kolanach, ale dał za wygraną i odpłynął do krainy Morfeusza. Po 5 minutach zorientowałam się, że jedyna nie śpię. A co ja mogłam sama robić? Najciszej jak potrafię, powędrowałam do swojego pokoju. Po chwili siedziałam już przed laptopem i gadałam o bzdetach z moim trenerem, Martinem. Co chwilę wybuchałam śmiechem, kiedy opowiadał o tym co się dzieje w pracy.
-Pracują tu sami idioci łącznie z tobą. Chociaż nie, ty masz mózg, a oni nie. Bez ciebie mają jeszcze głupsze pomysły. Musiałaś tam jechać?- trener, a zarazem mój pracodawca udał, że płacze, a ja znów zaczęłam się śmiać.
-Jeszcze tylko półtora miesiąca. Wytrzymasz. Poradzisz sobie z nimi.- uśmiechnęłam się do niego.
-Oj Diana cieszę się, że mam taką przyjaciółkę jak ty. I poprzedzam twoje pytanie, jesteśmy przyjaciółmi...
-WOW już zapełniłam palce jednej ręki- zaśmiałam się.
-Nie powiedziałem ci jeszcze najgłupszej rzeczy jaką u nas zrobiono w pracy.- uśmiechnął się głupio, czyli brał w tym udział.
-A więc słucham- odparłam i usłyszałam, że drzwi od pokoju się otwierają.- Słuchaj Martin, kiedy indziej mi opowiesz. Papaa- pomachałam do kamerki i się rozłączyłam.
-Kto to był?- rozpoznałam za sobą głos Nialla.
-Mój trener, pracodawca i od dziś przyjaciel. Obudziłam cię?- zapytałam go jak zamykałam laptopa.
-Nie. Obudziłem się, a ciebie nie było przy mnie, więc przyszedłem do twojego pokoju. Myślałem, że już śpisz. Nie jesteś śpiąca?- zapytał mnie, po czym ziewnął.
-Trochę jestem.
-To przebierz się w piżamę i idziemy spać-odparł przytulając mnie od tyłu.
-Nie chce mi się. Nie chcę spać w piżamie.
-Nie wiedzę problemu żebyś spała w tym.
-Ale ja chcę bez ciuchów- jęknęłam jak małe dziecko.
-Mi to nie będzie przeszkadzało-odpowiedział i pocałował mnie tuż pod uchem, potem wzdłuż brody aż do szyi.
-Ale ty tu jesteśśśśś
-Wstydzisz się?
-Znamy się za krótko...
-To mam wyjść?
-Nie... Prześpię się w tym stroju- wzruszyłam ramionami i ziewnęłam.
-Wiesz zawsze możesz się rozebrać -blondyn zachichotał, a ja walnęłam go w brzuch.
-W twoich snach kochanie-odparłam, a następnie dosłownie rzuciłam się na swoje łóżko. Chwilę później Niall leżał obok mnie.
-Śpij dobrze-szepnął mi na ucho i okrył nas kocem. Nie lubię spać pod kołdrą, więc śpię pod kocem. Tak jakoś...

   W nocy nie mogłam zasnąć. Miałam takie dziwne uczucie, jakbym po raz pierwszy była bezpieczna, szczęśliwa... Nie wiem jakie to jest uczucie, ale jest przyjemne. Wiem tylko, że przy Niallu czuję się inaczej niż przy kimkolwiek innym. Jest to fajne.

    Przez pół nocy nie mogłam zasnąć. Albo po prostu nie mogłam zasnąć z przyczyny naturalnej jaką była pełnia, a nie mam żadnych zasłon czy tego typu rzeczy, albo dlatego że śmiałam się, bo ręka blondyna była na moich bokach (tam mam największe łaskotki), a nie miałam serca go budzić. Ciekawe czy tymi swoimi śmiechami kogoś obudziłam. O dziwo Irlandczyk się nie obudził, a dość głośno się chichrałam. Od mojego ostatniego ataku śmiechu minęło około 30 minut. Przynajmniej mi się wydawało, że tyle czasu minęło, no ale po tym czasie udało mi się zasnąć.

    Kiedy się obudziłam spojrzałam na zegarek i była 9:50. Szybko wstałam z łóżka. Chciałam zacząć się szykować, ale walnęłam się ręką w czoło i uświadomiłam sobie, że dziś piątek. Tak dla wiadomości to czwartki, piątki, soboty i niedziele mamy wolne, więc nie mamy zajęć z potężną piątką (sorry za dużo kung-fu pandy się na oglądałam xd).
Zgarnęłam ubrania :

i weszłam z nimi do łazienki. Wykonałam poranną toaletę, ubrałam się i po 15 minutach wyszłam z wc'tu. Najciszej jak tylko umiem podeszłam do Nialla, przykryłam go po szyję kocem i pocałowałam w policzek. Ten coś wymruczał i odwrócił się na drugi bok. Kiedy stałam przy drzwiach od swojego pokoju, odwróciłam się do Horana i się uśmiechnęłam. Wyglądał tak słodko. Cicho zamknęłam drzwi i zbiegłam na dół. Zapach jedzenia zaprowadził mnie do kuchnie, gdzie zastałam Liama.
-Dzień dobry- rzuciłam na powitanie. Usiadłam na kręcącym się krześle i zaczęłam się na nim kręcić.
-Cześć. Z ciekawości się zapytam czy spałaś dzisiejszej nocy?- zapytał i dziwnie się na mnie popatrzył.
-Pół nocy spałam, a co?
-Wiesz obudziłem się w nocy, a ciebie i Nialla nie było, a słyszałem śmiechy z góry i wiesz...-zabawnie poruszył brwiami, a ja przewróciłam oczami.
-Słyszałeś jakieś jęki czy stęki? Nie. No więc gadałam z moim trenerem, kiedy wszyscy spaliście. Śmiałam się, bo ręka Nialla mnie łaskotała, starczy?
-Czyli nic z tych rzeczy?- spojrzał na mnie jak ojciec na córkę, która za późno wróciła do domu, a ja się zaśmiałam.
-Nie, no co ty? Nawet bym nie chciała. Aaaa co tam pichcisz?
-Kanapki, jajecznica, bekon i jajka sadzone. A i świeża kawa.
-Zrób sałatkę dla twojej Kamilci, bo kanapkami się nie naje- poradziłam mojemu przyjacielowi.
-Dobra i ona nie jest moja, jasne?
-Ty nie jesteś z Kamilą i świnie latają. Logiczne- zaśmialiśmy się.
-Taka zmiana tematu. Czemu wczoraj nie chciałaś się napić wina?-zapytał mnie i wrócił do pichcenia.
-Bo w tym miesiącu wypiłam już 0,5 litra alkoholu. Nie chcę wrócić do starego nałogu. Ja muszę mieć pokazane ile mogę wypić, Ola umie się z tym pilnować więc... Tylko komuś piśniesz o tym, co powiedziałam przed chwilą o Oli to zabiję cię zanim ona zabije mnie.-pogroziłam mu palcem.
-Jasne. Ale po za tym to nie mogę uwierzyć, że wy takie słodkie i takie problemy? Nigdy bym nie pomyślał.
-No widzisz. Wszystkiego jeszcze nie wiesz, a teraz mówisz, że byś nie pomyślał...

    To gotowanie trwało jeszcze 10minut. Ja w tym czasie nakryłam do stołu. Wszystkim nałożyliśmy jedzenia i posprzątaliśmy miejsce pracy Liaśka.
-Dobraaa.. Idź ich obudź ja jeszcze naleję kawy- poprosił mnie.
Ruszyłam do salonu gdzie reszta sobie spała.
-JEDZENIE NA STOLE!- wrzasnęłam. Ci coś wymamrotali i poszli dalej spać. Usłyszałam, że Niall zbiega ze schodów przy tym prawie się zabijając.- NIALL JEST JUŻ PRZY STOLE! POŻEGNAJCIE SIĘ Z JEDZENIEM!- kiedy to wywrzeszczałam momentalnie ruszyli pędem do kuchni. Wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Co chwilę wybuchaliśmy śmiechem z kawałów Harrego i Louisa albo z moich opowieści co dzieje się w pracy.
-Pracujesz z idiotami. Nie sądziłam, że są aż tak durnowaci. W sumie nie jesteś od nich lepsza, ale trochę mądrzejsza. Kiedyś wsypała z kolegami z pracy coś do balsamów do ciała w szatni. Później w ciemnościach świeciłam na zielono. I to przez prawie dwa miesiące!-wrzasnęła Kamila, a my zaczęliśmy się śmiać.- To nie jest śmieszne!
-Następnym razem twój Liam pomoże ci się umyć, więc nie marudź.-odezwałam się, a Kamix zgromiła mnie spojrzeniem.
-My nie jesteśmy razem! Ile mam ci to powtarzać?!
-Tak. Wy nie jesteście razem, świnie latają, psy dupą szczekają, a mi jedzie czołg po oku . Nikogo nie oszukacie. Przynajmniej nie mnie. Ja wiem swoje, więc japa.-uśmiechnęłam się do niej.
-Ugh...
-Spokój dziewczyny. Wiem, że jestem nieziemsko przystojny, ale to nie powód do kłótni-powiedział Liam. Ze śmiechu spadłam z krzesła i nie wstanę.- Coś cię rozbawiło Diano?
-O Boże...ha ha ha ha... Jesteś przystojny, ale nie nieziemsko. Ten tytuł posiada jedynie David Beckham i ty...-powiedziałam, a ostatnie słowo wyszeptałam, by usłyszał tylko Niall.
-Dobra teraz bez kłótni. Co dziś robimy?-zlustrował nas Zayn.
-Ja mam w planach bieganie- powiedziałam i spojrzałam na blondyna, który patrzył na mnie zabijającym wzrokiem.
-Przecież pada. Jeszcze zachorujesz. Na pewno nie idziesz biegać.- WOW trzecia osoba, która się o mnie martwi. Westchnęłam i napiłam się kawy.
-To maraton z TWD.
-Z czym?-zapytali równocześnie wszyscy chłopacy.
-Z T jak The, W jak Walking, D jak Dead! The Walking Dead!- wywrzeszczałam to z Olą i Kamilą jak cheerleaderki.
-Serio?-zapytał nas z niedowierzaniem Zayn.
-Mam jeszcze inny pomysł...-odezwała się Alex.
-Jaki?-zapytał Niall.
-Może wam się nie spodobać.
-Jaki?- mój Irish boy zaczął się niecierpliwić.
-Dobra, chyba wszystko jest lepsze niż bezczynne siedzenie w domu. Czyli wy planujecie dzisiejszy dzień, tak?- loczek skierował wzrok na naszą trójkę.
-Tak, więc idziecie się przebrać, a ja na was poczekam. A i dajcie kluczyki od auta.- odparłam z uśmiechem.
-Co?! Ty chcesz prowadzić?! Prędzej nas pozabijasz!- krzyknął Tomo i zaśmiał się kpiąco.
-I kto to mówi? Kogo w 2011 zatrzymała policja bo jechał za w-o-l-n-o?- zaśmiałam się.
-Przynajmni...
-Daj jej kluczyki od auta, bo z nią nie wygrasz- odparła Kamila.
-Ale są u nas- wskazał na ich domek.
-To lecieć po nie. Przebierzcie się tylko.-powiedziałam z uśmiechem.-Za 15 minut u was- wypchnęłyśmy ich z domku.
Dziewczyny ubrały się w coś ciepłego, bo dzisiejsza pogoda nie jest za fajna.

strój Oli:

strój Kamili:


Ja zostałam w tym co ubrałam  rano. Kiedy byłyśmy gotowe biegiem skierowałyśmy się do "mieszkania" chłopaków i po chwili siedziałyśmy w ich salonie. Czekamy 5minut , aż Zayn skończy układać sobie włosy. Po jeszcze 2 minutach czekania na pięknisia w końcu był gotowy. Szybko wyszliśmy z domku i również szybko wchodziliśmy do aut. W jednym za kierownicą siedziałam ja tak ja, a w drugim Kamila.
U pani Kowalskiej siedzieli: ona, Liam, Ola, Zayn i Harry. U mnie natomiast: ja, Niall i żeby postraszyć Louisa.
-Czekaj. Nie wzięłaś prawa jazdy ze swojego domu- odezwał się Horan.
-Wzięłam. Było na samym dole walizki. Nie bój się Lou chciałam być kierowcą Formuły 1 i w jeździe byłam najlepsza, ale taki jeden we mnie w jechał. Dalej jeżdżę lepiej od wszystkich. Więc... raczej przeżyjesz, chyba, że Kamila we mnie wjedzie. Ha ha ha nie no powaga. Umiem prowadzić, nie zginiesz.

       Kiedy przyspieszałam zerkałam w tylne lusterko. Miny Louisa były bezcenne.  Po 10 minutach jazdy wysiadaliśmy przed centrum handlowym.
-Serio, chcecie sobie kupić ciuchy?-Liaś spojrzał na nas z politowaniem.
-Dla nas? Nieee.... Dla was- Ola pocałowała Zayna w policzek.
-O Boże... Zayn włosek ci wystaje. Ola jak Boga kocham odsuń się od niego bo mu drugi wyjdzie i będziemy znów czekać 30minut zanim ułoży je tak jak były-skomentował Louis, a wszyscy zaczęli się śmiać.
W centrum skierowaliśmy się do sklepu Nike. Kupiłyśmy im stroje do piłki nożnej, stroje kąpielowe (nie pytajcie) i korki dla Alex, bo marudziła, że my mamy nowe, a ona stare. Oczywiście nie było się bez kazań chłopaków, że nie będziemy płacić itd.  Następnie ruszyliśmy do auta zostawić rzeczy i pojechaliśmy do parku rozrywki wodnej (To teraz wiecie do czego są stroje kąpielowe). Kiedy tylko zaparkowałyśmy chłopaki szybko wyszli i wpatrywali się w cały ten obiekt. Oczywiście teraz to mogą stać w deszczu, a paru kroków do swojego domku to "nieeee przemokniemy".
-Wcześniej tego tu nie było...- zdziwił się Malik.
-Jeśli chcecie to możemy stąd odjechać -panienki Kowalskie wzruszyły ramionami.
-Nie. Tylko jestem zdziwiony.
-Okey . To wyciągać stroje z bagażnika.- rozkazała Ola.
-Eeeeeem a wy? Przecież nie macie.-Zayn miał taką minę jakby chciał eeee ciastko(?) od Alex. Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi ^^
-My zabrałyśmy ze sobą z domu. Więc się nie napalaj, bo ci stanie-skomentowałam, otwierając bagażnik.
-Ha ha ha bardzo śmieszne. Ale my teraz płacimy.
-Nie. Wszystko jest już załatwione i my płacimy. I nie ma żadnych "ale". Wy już i tak za nas płacicie za inne bzdety. A raz na jakiś czas my wszytko opłacimy-wzięłam Nialla za rękę i wszyscy ruszyliśmy do wejścia. W środku opłaciłyśmy nasz pobyt i ruszyliśmy do szatni.
-15 minut na przebranie się. Kto z was chłopcy przyjdzie ostatni, będzie mieć ze mną trening-pogroziłam im palcem.
-Jaki trening co?-Tomo zabawnie poruszył brwiami.
-Myślałam, że bardziej zboczonej osoby niż Kamila nie poznałam. Dziś zmieniłam zdanie. Louis gratuluje odebrania korony Kamili-pogratulowałam niebieskookiemu.
-Tak w końcu jestem number1!
-15minut, a czas leci. Tik tak tik tak...

     Kiedy byłyśmy w damskiej szatni zaczęłyśmy się przebierać i jak to my, wydurniać się. Ola pierwsza się przebrała, kiedy ja i Kamix zakładałyśmy góry od strojów.
-Czekać na was?-Alex zapytała nas chowając rzeczy do szafki.
-Nie. Zaraz dojdziemy- odpowiedziałam i Olka wyszła z przebieralni.
-I co powiesz jej o tatuażu na kostce? Bo raczej nie będziesz pływać w skarpetkach.
-Będę to jakoś ukrywać. Tutaj jej nie powiem. Jest tu za dużo rzeczy, którymi mogła by mnie zabić.
-Przecież masz te tatuaże na rękach, a zezłości się za ten na kostce. Dziwne jak dla mnie... My tu gadamy,a pewnie już na nas czekają. Zbierajmy się- schowałyśmy rzeczy do szafek i ruszyłyśmy do wejścia na basen.
-Nikt jeszcze nie przyszedł?-zdziwiłyśmy się, bo minęło jakieś 9minut.
-Louis z Zaynem wydurniają się w wodzie. Oooo idzie Niall- starsza panna Kowalska spuściła wzrok i "wędrowała" po naszych stopach.
Walnęłam Kake i głową wskazałam na wodę. Od razu zrozumiała przekaz i wskoczyła do wody, przy okazji ochlapując Malika i Tomlinsona.
-Czyli mój Niallerek nie będzie miał ze mną treningu...- uśmiechnęłam się słodko, a Horan objął mnie ramieniem. Tak sobie wędrowaliśmy w tę i we tę. Kiedy byliśmy na skraju basenu, wepchnęłam do wody blondyna.
-Ej! Za co to było?!- wrzasnął, gdy już się wynurzył.
-Za nic. Tak jakoś- wzruszyłam ramionami.
-To to co teraz zrobię też będzie za nic.- wyszedł z wody, podszedł do mnie, przytulił mnie. Wiem, że będę tego zaraz żałować. Wtuliłam się w jego klatkę i zamknęłam oczy. Nawet nie zdążyłam otworzyć oczu, a już byłam w wodzie. Szybko się wynurzyłam i usłyszałam śmiech Nialla, i reszty ekipy.
-Diana, jesteś tak jakby mokra-odezwał się Tomo.
-Nie zauważyłam. O Matko Boska ty też jesteś mokry i Ola jest- spojrzałam na przyjaciółkę.
-Przecież ja nie jes...- Alex nie zdążyła powiedzieć, bo chwyciłam za jej kostki u nóg i wciągnęłam ją do wody. Po chwili się wynurzyła i spojrzała na mnie morderczym spojrzeniem.- Co ja ci do cholery zrobiłam?! -krzyknęła i zaczęła poprawiać sobie włosy jak typowa pusta dziewczyna, którą nie jest.
-Za nic. Jak już wszyscy są mokrzy to wszyscy- zaśmiałam się. Przez chwilę brunetka próbowała zachować powagę, ale jej to nie wyszło i dołączyła do mnie ze śmiechem- Czemu Harry i Liam tak długo są w tej przebieralni?
-No bo wiesz... Żaden z nas nie chce mieć z tobą treningu i... Schowaliśmy Liamowi strój by on miał trening.-wytłumaczył mi Irlandczyk.
-Czemu nie chcecie mieć ze mną treningu?-zapytałam z udawanym smutkiem.
-No bo wiesz... Jesteś bardzo wymagająca-spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Nie bardziej niż mój ojciec- wyszeptałam po czym dodałam- Na trening z Liamem szykuję coś specjalnego- specjalnie dla nich poruszałam w znaczący sposób brwiami. Te zboczuchy myślą o jednym.
-Czy teraz dobrze myślę, myśląc o tym o czym myślę?- zapytał mnie Tomlinson z oczami jak pięciozłotówki.
-Możliwe- wzruszyłam ramionami i przygryzłam dolną wargę na myśl o tym... Chyba za bardzo się rozmarzyłam. Z mojej fantazji wyciągnęła mnie Kamila, która rzuciła we mnie piłką plażową.
-Ej za co to?!- wrzasnęłam i odrzuciłam piłkę w jej stronę.
-Nie będziesz tego robić z moim chł... przyjacielem!!-raz jeszcze rzuciła we mnie plażówką.
-Ale on sam będzie tego chciał. To sprawi mu niewyobrażalną przyjemność- ich miny były bezcenne. Zwłaszcza Nialla.- Nie zabronisz mi tego! Zrobię to z nim choćby po przyjściu!- wrzasnęłam z uśmiechem.- Oooo Harry idzie. A któż to za nim? Czy to nie Liam z którym spędzę parę godzin robiąc to?- zapytałam z durnym uśmiechem.- Liam! Jutro od rana do wieczora RAZEM TRENUJEMY-zawołałam podkreślając dwa ostatnie wyrazy. Uśmiechnęłam się do niego słodko.
-Jasne-odpowiedział.
-To sprawi, że będziesz chciał tego więcej.
-Okey.
-Tego nigdy nie zapomnisz.
-Serio chcesz to robić z Liamem? Z nikim innym?-zapytał mnie niedowierzająco Niall.
-Jak najbardziej. Liam jest osobą, z którą mogłabym to robić przez całe swoje życie.
-Nie ze mną?-zapytał jakby smutno, spuszczając głowę. Oni myślą tylko o jednym.
-Ty się po prostu do tego nie nadajesz- zaraz pęknę ze śmiechu. Podniosłam podbródek Nialla tak by na mnie spojrzał i pocałowałam go czule.
-Kocham cię wiesz?- wyszeptał to kiedy się od niego z niechęcią oderwałam.
-Aha- tyle zdołałam z siebie wydusić. Nigdy nie usłyszałam tych dwóch słów skierowanych do mnie.  Nawet od rodziców tego nie usłyszałam. Mówili mi, że nie zasługuję na ich miłość. Jak byłam mała to poznałam Olę, bo jej ojciec i mój prowadzą jakąś instytucje czy coś takiego. Polubiłam Alex, ale ojciec zabronił mi się z nią widywać, bo jak to on powiedział: Jest nie wychowana i denerwująca... Zawsze chodziłam to prywatnych szkół i musiałam być najlepsza, bo jakże bym mogła przez swoje głupie zachowanie zniszczyć reputacje ojca? Zawsze chwalili mojego starszego brata jaki to on jest idealny. Ja lubiłam się "buntować". Farbowałam sobie włosy albo zrobiłam sobie kolczyk w pępku. Za te "przewinienia" dostawałam po twarzy. Nie kochają mnie, to jest pewne... Ale kiedy przed chwilą usłyszałam te dwa magiczne słowa, powróciła we mnie mała dziewczynka, która co wieczór tańczyła w pokoju z pluszowym misiem. Co noc kiedy zasypiałam szeptałam mu na ucho, że go kocham. Zawsze miałam nadzieję, że mi odpowie i będzie pierwszą osobą, która mi to powie. Nadzieja umiera ostatnia co nie? Mój pluszowy miś był pierwszą osobą, którą pokochałam. Do tego momentu był u mnie w sercu na pierwszym miejscu. Dziś zmieniłam zdanie. Miejsce misia zajął Niall. Jest on dla mnie ważny. Ale czy uczucie jakim go darze można nazwać miłością?
-Nie oczekuję od ciebie takiej samej odpowiedzi. Po prostu chcę byś to wiedziała- uśmiechnęłam się blado i nurkuję. Płynę pod wodą póki ktoś nie wyciąga na powierzchnię. Tym ktosiem jest Liam. Właściwie kiedy on znalazł się w wodzie?
-Dziwnie wyglądasz. Wszystko dobrze?-w jego oczach widać troskę. Dziwnie się czuję kiedy ktoś się o mnie martwi.
-Tak. Po prostu zjadłam coś co dobrze mi nie służy- skłamałam. Jestem świetnym kłamcą, ale Liam tego nie kupił. Wymruczał tylko cicho "aha" i odpuścił na razie. A idź pan w cholerę. Mam nadzieję, że nie będzie pytać o moje zachowanie. Nie chcę by ktoś prócz Oli i Kamili wiedział jacy są moi pseudo rodzice.
-To co? Najpierw ta kolejka-Lou wskazał na najwyższą i najbardziej zakręconą kolejkę. Przytaknęliśmy i ruszyliśmy w stronę kolejki. Po minucie staliśmy pod wagonikami. Zaczęli do nich wchodzić, kiedy ja stałam z boku.
-Diana, a ty? Nie wchodzisz?-zapytał mnie Harry, a reszta skierowała wzrok na mnie.
-Chciałabym, ale nie mogę. Mam poważną chorobę lokomocyjną, więc gdybym wsiadła, później rzygałabym na każdym kroku. Jak coś to będę tam- wskazałam na jakiś tor przeszkód. Kiedyś widziałam coś podobnego w telewizji.

      Pożegnałam się z resztą i ruszyłam w stronę tego czegoś; Kolejka objeżdża cały obiekt, a potrwa to jakieś 5 minut, ale znając ich będą chcieli powtórkę czyli będę mieć powyżej 10 minut; Po chwili znajduję się przy tym... załóżmy, że to tor przeszkód. Zauważyłam dziewczynę, która patrzy jak zapewne jej znajome "bawią" się na tym torze. Przyglądam się dziewczynie. Brunetka, szczupła, jasno brązowa cera, na oko 1,80cm wzrostu. Innymi słowy ładna...
-Hej. Czemu nie wchodzisz na to?- wskazuję na ten cały tor.
-Hej. Trzeba wchodzić w dwie osoby, a przyszłam z dwiema znajomymi.
-Jak chcesz to możemy wejść razem. Moi znajomi będą jakieś 10 minut na kolejce, więc wchodzimy?
-Jasne. A tak przy okazji, jestem Samanta. W skrócie Sam- uśmiecha się i wyciąga w moją stronę rękę. Odwzajemniam uśmiech i potrząsam ręką.
-Jestem Diana.
-Wiem. Jesteśmy na tym samym obozie tyle, że nie w tych samych grupach. Codziennie widzę jak idziesz biegać z Niallem albo Liamem. Mieszkam obok ciebie, więc czasem cię obserwuje- śmiejemy się i kierujemy się do wejścia na tor.
-Nie sądziłam, że ktoś mnie obserwuje. Czuję się jak w kryminale. Każdy mój ruch jest notowany.
-oj nie w tym sensie. A tak właściwie czym się interesujesz?
-Taniec, muzyka, boks, gry komputerowe, tylko sporty ekstremalne i cukiernictwo. Tak na marginesie to robię pyszne ciasta. A ty czym się interesujesz?
-Taniec, śpiew, malarstwo i makijaże i inne kosmetyki. Demi mówiła, że świetnie tańczysz.
-Nie powiedziałabym, że świetnie, ale umiem- podchodzimy do jakiegoś faceta przy wejściu, który daje nam karabiny na wodę.












-Czekaj co my mamy robić?-pytam zanim wejdziemy na tor.
-Strzelaj do tych manekinów, kiedy wystrzelą w ciebie wodą. Najpierw musimy dotrzeć tam, nie spadając z tych płytek. Taraj się by strumień wody cię z nich nie strącił, bo wtedy game over- mam w skrócie 1/3 toru.
Na początku nie zauważyłam tych kawałków. Odstępy pomiędzy nimi są nie najgorsze, gorsza jest wysokość z której mogę spaść do wody..
-Fajnie umrę na basenie- śmiejemy się i wchodzimy.
Strzelamy do tych manekinów. Jest dość zabawnie. Sam doszła na następny etap i czeka na mnie, kiedy ja jestem ledwie w połowie. Strzelam jeszcze do trzech manekinów i biegnę do Samanty. Właściwie nie biegnę a skaczę. Przeskakuję ostatnią przestrzeń dzielącą mnie od brunetki. Odkładamy zabawkowe karabiny i ruszamy na następny etap. Teraz wygląda to tak. Mamy sznury i 4-5metrowe odstępy od płytek i kolejnych sznurów. Musimy je przeskakiwać za pomocą "lian". Ciekawe czy wpadnę do wody. Zaraz, zaraz. Teraz to nie jest woda tylko błoto. No pięknie, mówię w myślach. Teraz to nie mogę spaść.
-Idź pierwsza- mówi Sam.
Chwytam sznur, odpycham się i skaczę. Jest nieźle. Jeszcze tylko 9 i następna niespodzianka. Biorę kolejny sznur i skaczę. I następny, następny, następny... aż jestem na 2 od końca. Skaczę i kiedy jestem na przed ostatnim podeście tracę równowagę. Prawie wpadam do bagna, ale w ostatniej chwili chwytam sznur i lecę do kolejnego. Przelatuję ostatnią przestrzeń i jestem na końcu jednocześnie na początku kolejnego etapu. Chwile czekam na Sam i kiedy znajduje się obok mnie idziemy dalej. Ostatni etap wygląda tak. Są chyba trampoliny a przy nich jakby armaty i kolejne jeszcze większe odstępy. Na szczęście pod nami znów jest cudowna woda.
-Całkiem proste. Tylko po co dwa rzędy?- pyta mnie brunetka.
-Chyba musimy być przeciwko sobie.- odpowiadam i spoglądam na swoją towarzyszkę.
-Powodzenia życzę.
-Chciałam powiedzieć to samo- uśmiechamy się do siebie i biegniemy do jak się okazuje trampolin. Skaczę i ledwo co doskakuję do kolejnej. Strzelam balonami z wodą do Sam i skaczę dalej. Zostały trzy odstępy i koniec. Doskakuję do następnej trampoliny i obrywam kilkoma  balonami z wodą. Spoglądam jak brunetka skacze ze śmiechem dalej. Hopsam i jestem jakby tuż za nią. W tym samym momencie doskakujemy do ostatniej trampoliny, która jest przy ścianie. Oglądamy się, ale nie ma żadnego wyjścia.
-Sam! Gdzie jest wyjście? Ha ha ha- zaczynam się śmiać i skaczę w górę i w dól na tej trampolinie. Zachowuję się jak dziecko, wiem...
-Nie wiem. Czekaj! Widzę jest pod nami...- wskazuje na coś podobnego do bramy. Te "wrota" są tuż pod naszymi nogami.- Chyba musimy skakać!
-Na to wygląda!- odkrzykuję i widzę, że brunetka jest na skraju trampoliny i zastanawia się czy skoczyć. Jako iż armaty tu jeszcze są to... Strzelam do niej 10 balonami i obserwuję jak wpada na bombę do wody. Natomiast ja robię salto w powietrzu i wpadam głową do wody. Kocham skakać do wody! Taki był plus posiadania wymagających rodziców: chodziłam na zajęcia taneczne i na skoki do wody.
-Nic ci nie jest?-wołam do Samanty.
-Nic! Podpłyń tu, musimy otworzyć wyjście!-podpływam do dziewczyny.
-Ty ciągniesz do siebie te drzwi prawda?- pytam, na co kręci głową na "tak".- Ehhh trzeba popchać. Widzisz.- pcham drzwi czy bramę. Ważne, że otworzyłyśmy wyjście!
Kiedy wychodzimy, widzimy Demi i Rose. Czyli to z nimi przyszła Sam.
-To my będziemy już szły. Miło było cię poznać Diana- Samanta mruga do mnie i oddala się ze znajomymi. Odwracam się i wpadam na Zayna.
-Gdzie reszta?-pytam i rozglądam się.
-Są jeszcze na kolejce. Dla mnie jeden raz wystarczy. Idziemy do nich, bo pewnie zaraz wyjdą z kolejki?
-Okey. A jak się jechało?
-Było fajnie, tylko przejeżdżaliśmy 5 razy przez jakieś strumienie wody. A tak przy okazji to macie fajne tatuaże, kiedy zrobione?-zapytał i spojrzał na mnie.
-Wczoraj.
-I nic nam nie powiedziałyście?
-A po co wam to wiedzieć?- wystawiłam w jego stronę język i podbiegłam do reszty, która wychodziła z wagoników.
Kiedy Niall mnie zobaczył wziął mnie na ręce. Reszta dziwnie się na nas patrzyła, ale cóż... Skierowaliśmy się w stronę zjeżdżalni.

-Możesz mnie już postawić Niall- odezwałam się kiedy byliśmy już pod zjeżdżalnią.
-Jak ładnie poprosisz- uśmiechnął się do mnie pokazując przy tym szereg swoich białych ząbków.
-Ploooooose- zrobiłam słodkie oczka i pocałowałam go w usta.
-Tak lepiej- zaśmiał się i postawił mnie na nogi. Spojrzał na mój nadgarstek- Miłość to wszystko czego potrzebujesz. Od kiedy masz tatuaż?
-Od wczoraj. Chodź- pociągnęłam go za rękę i ruszyliśmy schodami do wejścia na zjeżdżalnię.

     Resztę dnia spędziliśmy bawiąc się w wodzie, na zjeżdżalniach i tego typu rzeczach. Ten dzień był świetny. Tyle razy się uśmiałam.
Po wyjściu z basenu, pojechaliśmy do swoich domków i poszliśmy spać. Przed snem myślałam jeszcze o wszystkim co będę jutro robić z Liamem.

    Kiedy się tylko obudziłam spojrzałam na zegarek. Była 7:43. Zgarnęłam ciuchy z szafy i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to:

Zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki z mlekiem na śniadanie. Fakt gotować nie potrafię, ale jeżeli chodzi o pieczenie ciast to nikt się ze mną nie równa. Wyszłam cicho z domu i ruszyłam do chłopaków. Jest 8:15 więc jeszcze śpią.
Kiedy stałam pod ich drzwiami jak to ja najpierw sprawdziłam czy drzwi są otwarte. I cud, otwarte! Ja się dziwie, że się nie boją tego, że ktoś im wpadnie do domku i ich nie zamorduje (xd). Rozejrzałam się wokół siebie czy nikogo nie ma i mnie nie widzi. Nikogo nie dostrzegłam, więc weszłam do środka. Oczywiście wszyscy śpią.
Nie wiem, który to pokój Liama, więc muszę chodzić i sprawdzać wszystkie pokoje. Wchodzę do pierwszego i zastaję tam śpiącego blondynka. W drugim pokoju śpi Zayn, w trzecim Harry, w czwartym Lou i na końcu pokój Liama. Wchodzę do jego pokoju, a ten śpi rozwalony na całe łóżko. Podeszłam bliżej i ściągnęłam z niego kołdrę. Serio, musi spać w samych bokserkach? Skulił się, ale nie obudził się. Westchnęłam i zeszłam na dół do kuchni. Przeszukałam parę szafek i w jednej z nich znalazłam spryskiwacz do roślin doniczkowych. Chwyciłam spryskiwacz i ruszyłam do pokoju Liaśka. Podeszłam do niego i zaczęłam psikać na jego twarz. Od razu się obudził.
-Co to ma być?!- wrzasnął. Odebrał mi spryskiwacz i teraz to on we mnie psikał. Tyle, że mi to nie przeszkadza.
-Masz 15 minut, żeby się uszykować. Zrobisz sobie jakieś śniadanie i idziemy na trening. Więc ruchy!- krzyknęłam i rzuciłam w niego jego własnym kapciem.
-Już idę-wstał i ruszył do łazienki.
Wyszłam z jego pokoju i przypomniałam sobie o swojej małej zemście na Louisie. Już wiem jak będzie ona wyglądać, tylko nie wiem gdzie mają potrzebne rzeczy... Weszłam do pokoju Harrego i zaczęłam go budzić poduszkom. Zły spojrzał na mnie.
-Harry pomóż mi w zemście na Louisie. Nie wiem gdzie macie potrzebne rzeczy.- od razu przeszłam do konkretów.
-A co potrzebujesz?- zapytał mnie swoim zachrypłym głosem.
-Duży metalowy garnek, grabie i dwie duże łyżki...
-Po co grabie?-zapytał zdziwiony.
-Zobaczysz. To co pomożesz?
-Jasne. Nagram to. Chodź- pociągnął mnie za rękę.

       Kiedy miałam już wszystkie potrzebne rzeczy, ruszyłam z loczkiem do pokoju w którym spał Lou. Nałożyłam mu na głowę garnek. W ręce wcisnęłam mu grabie. Gdy Harry rozpoczął nagrywanie, zaczęłam stukać łyżkami w garnek. Tomo zaczął wrzeszczeć, a ja z Harrym szybko wybiegliśmy ze śmiechem z pokoju niebieskookiego i wpadliśmy na zdezorientowanego Liama.
-Nie pytaj. Dzięki za pomoc Harry. Liam idziemy- chwyciłam za jego nadgarstek ciągnąc go na dół.
Wyszliśmy szybko z ich domu i ruszyliśmy do sali tanecznej, w której miałam zajęcia z Payne'em.
-Diana, ale siłownia jest tam- wskazał na równoległy budynek do budynku, w którym znajduje się sala taneczna.
-Wiem. Lubisz tańczyć tak jak ja, więc na treningu z tobą będziemy po prostu tańczyć. Pasuje? -spojrzałam na niego, kiedy wchodziliśmy do budynku.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.-uśmiechnął się do mnie, gdy byliśmy już w sali.

         Włączyłam remix Dimitriego Vegasa & Like Mike wolfpack i zaczęliśmy tańczyć. Po 6godzinach ułożyliśmy całkiem fajną choreografię, która zaczyna się od tego:


A kończy się tak:


Tak ćwiczyć to ja mogę zawsze. Lubię, kiedy ktoś ze mną tańczy, ale dziewczyny nie umieją i nie lubią, więc zawsze tańczę sama. A teraz mam Liama do tańca. I wszyscy szczęśliwi!
-Jestem głodny. Zamówmy coś. Proszę...- Liam położył się na ziemi i udał, że umiera z głodu. Zaśmiałam się, wyciągając telefon.
-Dwie, duże, mięsne pizze?- zapytałam.
-Czytasz mi w myślach.
Wystukałam numer do pizzeri i złożyłam zamówienie.
-Pizze będą za 40 minut.-zakomunikowałam i usiadłam na podłodze, pijąc wodę.- Wytrzymasz?
-A mam jakieś inne wyjście?
-Nie.
-No więc widzisz- zaśmiał się i usiadł na przeciwko mnie.- Gramy w prawda czy wyzwanie?
-Możemy. Zaczynaj. Biorę prawdę.
-Hmmm... Kamila mówiła, że nie umiecie gotować, prawda?
-Prawda, ale robię genialne ciasta- wyszczerzyłam się.-Prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie.
-Zatańcz coś.
-Okey- wstał i zastanawiał się chwilę, po czym zatańczył:

-Może być?-zapytał gdy skończył tańczyć.
-Jasne. Wybieram wyzwanie.
-A więc powiedz mi czego się boisz.
-Serio?
-Serio. Powiedz czego się boisz.
-A więc... pająków, mrówek, szpitali, małych przestrzeni, stosunków łóżkowych, swojego ojca, sów, śrubokrętów, piwnic, laleczek woodu, igieł, burz, boję się wysokości jak jestem w górach czy coś takiego, kiedy widzę swoją krew słabo mi i najczęściej mdleję, więc boję się utraty krwi... A i boję się motyli.
-Zaraz. Motyli? Boisz się motyli?
-Zawsze się ich bałam.
-Dobra... Wybieram prawdę.
-Najgorsza rzecz jaką zrobiłeś w szkole to...?
-Kiedyś wspiąłem się na dach szkoły, żeby zdjąć piłkę albo wrzuciłem koleżance wielkiego pająka do torby. Co to były za czasy...- zaśmiał się- Prawda czy wyzwanie?
-Prawda.
-Co powiedział ci Niall na basenie, że dziwnie się zachowywałaś?- no i mam. Idź pan w cholerę.
-Powiedział mi, że mnie eee kocha- uśmiech sam wkradł mi się na twarz.
-Co mu odpowiedziałaś?
-Powiedziałam "aha"- wzruszyłam ramionami.
-A co nie kochasz go?
-Nie wiem Liam. Chyba kocham...
-Zastanów się.
-Tak. Kocham go. Tylko, że nie chcę by bardziej mnie poznał, bo boję się, że mnie zostawi- spuściłam głowę. Tylko się nie rozpłacz. Tylko się nie rozpłacz, mówiłam sobie w myślach.
-Niall taki nie jest. On był tobą oczarowany od pierwszego spotkania. Na pewno by ciebie nie zostawił uwierz mi.
-Na pewno?- no i mam. Łzy same poleciały mi strumieniami z oczu. Jak ja nienawidzę płaczu!
-Naprawdę. A teraz choć tu- rozłożył ramiona by mnie przytulić. Po chwili już mnie przytulał i kołysał w przód, i w tył.- Nie płacz. To nie powód do płaczu jasne?
-Jasne- otarłam sobie łzy- A więc... zadałeś mi trzy pytania, więc teraz ja zadaję TRZY pytania.
-Okey.
-Najpierw zadam dwa pytania. Masz dwie odpowiedzi "tak" i "nie". Nie możesz dwa razy użyć tej samej odpowiedzi, rozumiesz?
-Rozumiem.
-Chodzisz z Kamilą?- teraz się nie wykręci. Uśmiech wdarł się na moją twarz.
-Nie.- szybka odpowiedź panie Payne.
-Kłamiesz?
-Tak. Zaraz co?!
-Ha ha ha. Nie no Liam i tak wiem, że chodzicie, więc z łaski swojej chociaż przy mnie nie udawaj.
-Nie wiem o czym mówisz.
-Ja wiem, że byliście razem na randce. A i od tamtego czasu mi nie podziękowałeś za to, że podsunęłam ci Kamilę.-udałam obrażoną.- Ja czekam.
-Dobra dziękuję tobie za to- uśmiechnął się do mnie.
-I tak ma być- wyszczerzyłam się- A teraz czas na finałowe pytanie. Całowałeś się z Kamilą?
-Ehee...-mruknął zażenowany. Jak ja lubię tą grę!- Teraz moja kolej. Wróćmy do twoich lęków. Powiedziałaś, że boisz się swojego ojca. Pytanie brzmi: Co on ci zrobił, że się go boisz?
-Był strasznie wymagający i bił mnie. Więc, kiedy tylko skończyłam 18lat wyprowadziłam się od niego i matki i już ich nie widuję. I wszyscy szczęśliwi!- wyrzuciłam ręce w górę.
-Straszne...-wyszeptał.
-Oberwać z pięści jest lepsze niż pasem więc... Prawda czy wyzwanie?
-Prawda.
-Sport w jakim jesteś najlepszy?
-Zdecydowanie boks.
-Mój człowiek!-wykrzyknęłam z uśmiechem.

     Graliśmy tak jeszcze z 30minut, aż przyjechał dostawca pizzy. Pizza na jedną osobę. Mi tam pasuje. Kiedy zjedliśmy, poobijaliśmy się trochę. Po tym odpoczynku zaczęliśmy znów tańczyć. Zatańczyliśmy naszą choreografię i znów się obijaliśmy. Zeszło na tak do 18 i o tej godzinie ruszyliśmy do swoich domków.
-Tylko komuś wygadasz o tym o czym rozmawialiśmy, a słowo daję. Zabiję gołymi rękami.-pogroziłam mu.
-Rozumiem. Do zobaczenia.
-Papa- pomachałam mu i weszłam do swojego domku.- Dziewczyny już jestem!- krzyknęłam. Odpowiedziała mi tylko cisza.- Dziewczyny?- zapytałam bardziej samą siebie. Zajrzałam do swojego pokoju. Nikogo nie było. Skierowałam się do pokoju Kamili. Również pustka. I ostatni pokój należy do Oli. Kiedy do niego weszłam, zobaczyłam Alex całującą się z Zaynem na łóżku- Tylko nie zróbcie sobie dziecka- powiedziałam z uśmiechem. Ta dwójka szybko się odwróciła w moją stronę. Ola już była cała czerwona na twarzy ze wstydu- Nie przeszkadzajcie sobie i tak już idę.- Wyszłam z jej pokoju i ruszyłam do domku chłopaków. Weszłam bez pukania, bo znowu nie zamknęli drzwi na klucz. Wpadłam do salonu gdzie zastałam Liama.- Gdzie wszystkich wywjało?
-Nikogo nie ma u ciebie?- odpowiedział mi pytaniem na pytanie.
-Ola i Zayn są bliscy zrobienia sobie dziecka, ale tak po za tym to nikogo. Nie ma ich w żadnym pokoju?
-Miałem właśnie iść sprawd... Oni się kochają?!- ocucił się.
-Jeszcze nie, ale są bliscy. Idziemy ich szukać czy będziemy tu stać i gadać?
-Dobra. Ty sprawdzaj pokoje po prawej ja po lewej, jasne?
-Jasne- odpowiedziałam i ruszyliśmy przeszukiwać pokoje.
Mi się trafiły pokoje Nialla i Louisa. U Horana nikogo nie zastałam, ale w drugim pomieszczeniu zobaczyłam śpiącego Louisa. Zamknęłam drzwi i skierowałam się do pokoju Harrego, gdzie zastałam Liama i śpiącego loczka.
-Nie ma Nialla, a Lou śpi tak jak Harry. W pokoju Zayna nikogo nie było?- zapytałam, kiedy wychodziliśmy z pomieszczenia.
-Nie. Czyli Niall poszedł gdzieś z Kamilą.- wyciągnął telefon i wystukał numer blondyna- Nie odbiera. Zadzwoń do Kamili, może ona odbierze.
Wykręciłam numer przyjaciółki w nadziei, że ona odbierze. Oczywiście włączyła się sekretarka. Parę razy jeszcze zadzwoniliśmy do tej dwójki, jednak daliśmy za wygraną i zeszliśmy na dół do salonu, obejrzeć film. Włączyliśmy film pt. "Kochanie poznaj moich kumpli". Ile razy przy tym się uśmialiśmy (Polecam ten film każdemu kto lubi się śmiać xd). Później włączyliśmy Spidermana. W połowie tego filmu dołączyli do nas Lou i Harry. Jakieś 10minut przed napisami do salonu weszli Zayn i Ola. Usiedli sobie na kanapie.
-I co? Będę ciociom?-zapytałam, a reszta skierowała wzrok na tę parę.
-Nie. Nie będziesz. Jak chcesz być ciociom to poczekaj parę lat- odezwała się panna Kowalska.
-Spoko. Nie wiecie gdzie poszedł Niall z Kamilą?-zapytałam. Jest 22 a ich nie ma!
-A co? Martwisz się o naszego blondaska?- Zayn odpowiedział mi pytaniem na pytanie następnie zaśmiał się krótko.
-Może...  To wiecie?
-Nie. Zaraz powinni przyjść-powiedziała Ola.
No kurde! Martwię się o tego idiotę i ukryć tego nie mogę.
-To robimy sobie noc filmową u nas?- zapytał nas pan Payne, a my przytaknęliśmy- To dziewczyny lecieć do siebie po piżamy.
-Diana możesz pójść sama?-zapytała mnie moja przyjaciółka. Odpowiedziałam jej skinieniem głowy.- Wiesz gdzie mam swoją.
Wyszłam z ich domu i skierowałam się do swojej chałupki. Kiedy miałam już otwierać drzwi usłyszałam, śmiech Nialla i Kamili. Spojrzałam w stronę, z której wydobył się śmiech. Ujrzałam ich, którzy spokojnie sobie idą. Podbiegłam do nich.
-Niall ty idioto! Nie odbierałeś telefonu!- zaczęłam go okładać pięściami, był nie co zdezorientowany. Stanęłam na palcach i go pocałowałam- Kocham cię kretynie.
-Ja ciebie też. Przepraszam telefony nam się rozładowały. Martwiłaś się?- głupio się uśmiechnął.
-Możliwe... Robimy noc filmową u was. Kaka idzie ze mną po piżamy, a ty do siebie- pociągnęłam brunetkę za rękę i pobiegłyśmy do naszego domku.

-Gdzie byliście?- zapytałam kiedy weszłyśmy do swojego domku.
-Na spacerze, w parku i na lodach. A co?
-Nic tak pytam. W poniedziałek zaprezentujemy wszystkim z Liamem naszą choreografię- uśmiechnęłam się.
-Czyli tańczyliście...
-A myślałaś, że co? Że się kochaliśmy?- zaśmiałam się.
-Wiesz, jak o tym mówiłaś na basenie, to wszyscy pomyśleli seksie, więc się nie czepiaj.
-Ha ha ha Nie sądziłam, że jesteś aż tak głupia. Wy zboczuchy myślicie tylko o tym- zaśmiałyśmy się i weszłyśmy do swoich pokoi po piżamy. Ja zabrałam jeszcze swojego pluszowego misia:


-Serio? Musisz brać ze sobą tego miśka?- zapytałam mnie niedowierzająco Kamila, kiedy wchodziłyśmy do pokoju jej siostry.
-Zawsze z nim śpię, gdy jestem po za domem- wystawiłam jej język i zabrałam piżamę Oli.
Wyszłyśmy z naszego "mieszkania" i po chwili siedziałyśmy w salonie. Zaczęliśmy wybierać filmy na naszą noc. Wybraliśmy takie filmy: "Marvel: Avengers", "Iron Man 3" i "Obecność".

     Przy pierwszych dwóch filmach można było się uśmiać. "Obecności" wcześniej nie oglądałam, tylko znajomi mi polecali. Myślałam, że nie będę się bać. Myliłam się to jest straszne! Co chwilę zakrywałam sobie oczy dłońmi. Nie sądziłam, że mogę się bać jakiegoś horroru. Nigdy się nie bałam, a  tu taki głupi film i sikam ze strachu (to tylko przenośnia xd) Dziś do moich lęków doliczam ciemności. Teraz jak będę się budzić w nocy to pierwsza myśl: "Zaraz coś wyskoczy i mnie zabije"; Fajnie jak ja teraz będę zasypiać. Aaaa no przecież mogę mieć zapalone światło, ale wtedy coś mnie szybciej znajdzie i zabije. Popadłam w jakąś paranoje.
-To my będziemy już się zbierać.- powiedziała Alex, gdy film już się skończył. Z siostrą zaczęły wstawać i zabierać piżamy. Teraz nasuwa mi się jedno pytanie: Po co nam były te piżamy skoro i tak u nich nie śpimy?
-Dobra to do jutra- odezwała się młoda Kowalska, kiedy stały przy drzwiach.- Diana idziesz?
-Nie dziękuję.- zaczęłam się kołysać w przód i w tył. Dziewczyny się zaśmiały.
-Czy nasza mała Diana przestraszyła się filmu?- zapytał Lou takim dziecinnym głosem.
-Zamknij ryj!- krzyknęłam. Dziewczyny do mnie podeszły i wzięły mnie za ręce, i nogi.- Postawcie mnie!
-Idziesz do naszego domku i siedź cicho- Kaka powiedziała to tak spokojnie.
-Ale ja nie chce być sama w pokoju- jęknęłam jak dziecko.
-Z nami nie będziesz spać- odezwała się Olka. Ja je zatłukę.
-Dajcie ją mi- już po chwili byłam na rękach Nialla. Powędrowaliśmy do naszego domku następnie do mojego pokoju. Zapaliłam lampkę nocną i położyłam się na łóżku przy blondynie.- Czemu boisz się tego filmu, przecież to się nigdy nie zdarzyło i nie zdarzy?
-Wiesz ja boję się motyli, więc nie pytaj czemu boję się filmu- zaśmiał się cicho i wyciągnął rękę by zgasić światło. Teraz w pokoju panowała jedynie ciemność. Wtuliłam się bardziej w chłopaka i zacisnęłam oczy.- Możesz zapalić światło?
-Jestem przy tobie. Nic ci się nie stanie, a teraz śpij. Jakbyś się obudziła to mnie obudź dobrze?
-Mhmm. Dziękuję, że jesteś przy mnie- pocałowałam go i wróciłam do swojej poprzedniej pozycji.- Dobranoc.
-Dobranoc- choć nie widzę to czuję, że się uśmiecha.
Cieszę się, że tej nocy jest przy mnie. Tylko co będzie z następnymi nocami...? Jakoś dam radę.

        Kiedy zasnęłam śniłam o czymś dziwnym. Śnili mi się moi starzy przyjaciele o imionach: Jagoda, Julia, Dawid i ja. Byliśmy w tym śnie w wieku 13 lat. Pojechaliśmy swoimi samochodami do jakiegoś lasu na grzyby. 13lat prawo jazdy i w dodatku własne auta... Czaicie?! Właściwie to nie było najdziwniejsze. Zaparkowaliśmy od razu przy lesie no i poszliśmy sobie na te grzyby. Później z pełnymi koszykami grzybów wracamy do aut, a ich nie ma! Zamiast nich były jednorożce!

Wsiedliśmy na te jednorożce. Julia krzyknęła: "Mam fazę na Hazzę". Te jednorożce z tych swoich rogów wyczarowały tęcze. I my po tej tęczy lecieliśmy. Przy tej podróży słyszałam ciągle czołówkę z bajki "Gumisiów". Ten sen był dziwny...
Tej nocy nic mi się już nie śniło, przynajmniej nie pamiętam innych snów...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział jest długi, więc komuś powinno się to spodobać. Jednak go zjechałam. W końcu 13 zawsze jest pechowa :/
Co do snu to naprawdę kiedyś mi się przyśnił...
Tą komedie "Kochanie poznaj moich kumpli" to polecam każdemu. To jest jeden z moich ulubionych filmów. Przy tym można się posikać ze śmiechu XD
Z tą zemstą to: obejrzyjcie sobie ten kawał :D  przewińcie do 2:30. Najlepiej obejrzyjcie cały filmik, przy tym też można się posikać ze śmiechu XD
Właściwie jak mijają Wam wakacje? Moje wyglądają tak, że siedzę przed laptopem, ogl. Mundial lub jakiś denny film, jedzenie, spanie. Tak wyglądają moje wyczekiwane wakacje... Myślę, że Wy ten czas spędzacie lepiej niż ja :)
Będzie 5 komentarzy? Te komentarze byłyby takim przedwczesnym prezentem na moje urodziny :D

/Tosia